Antymobbingowa nowelizacja Kodeksu pracy 2026

2026-09-03

Od 5 listopada 2026 r. obowiązuje znowelizowany Kodeks pracy. Pracodawca ma odtąd obowiązek systematycznie zapobiegać mobbingowi – samo reagowanie po fakcie przestaje wystarczać. Procedura antymobbingowa, która kończy się na podpisanym dokumencie, bez przeszkolonych liderów i sprawnego systemu zgłoszeń, naraża Cię na odpowiedzialność. Także za naruszenia, o których nie wiedziałeś. Na dostosowanie zostały trzy miesiące.

Co się zmienia w Kodeksie pracy od 5 listopada 2026

Ustawa z 19 czerwca 2026 r., ogłoszona w Dzienniku Ustaw 4 sierpnia, zmienia dwie rzeczy naraz: definicję mobbingu i zakres odpowiedzialności pracodawcy.

Nowa definicja jest prostsza i trudniejsza do obrony. Dotąd pracownik musiał wykazać, że nękanie było jednocześnie długotrwałe i uporczywe oraz że doprowadziło do konkretnego skutku, czyli zaniżonej oceny przydatności zawodowej. To był główny powód, dla którego tak mało spraw kończyło się wygraną poszkodowanego. Po nowelizacji wystarczy wykazać samo uporczywe nękanie: powtarzalne, nawracające lub stałe (to cytat z ustawy). Skutek przestaje być warunkiem koniecznym.

Obowiązują dwa terminy, nie jeden. Materialne obowiązki pracodawcy, w tym prewencja, wykrywanie naruszeń i reagowanie, zaczynają obowiązywać już 5 listopada 2026 r. Na formalne dostosowanie regulaminu pracy albo wydanie odrębnego regulaminu antymobbingowego firmy zatrudniające co najmniej 10 osób mają czas do 5 maja 2027 r. Różnica jest istotna: możesz nie mieć jeszcze gotowego dokumentu, a i tak już odpowiadać za brak działań zapobiegawczych.

Stawka finansowa rośnie. Zadośćuczynienie za mobbing nie może być niższe niż sześciokrotność minimalnego wynagrodzenia za pracę. Za naruszenie zasady równego traktowania przysługuje co najmniej jedna pensja minimalna.

Lider jako punkt krytyczny polityki antymobbingowej

Tu leży zmiana, o której mało kto mówi wprost. Ustawa daje pracodawcy furtkę: możesz uchronić się przed odpowiedzialnością cywilną, jeśli udowodnisz, że prowadziłeś skuteczną prewencję, a sprawcą nękania nie był przełożony. Wtedy to poszkodowany dochodzi roszczeń bezpośrednio od winnego współpracownika. Jeśli jednak mobberem okazuje się lider, ta ochrona przepada. Firma odpowiada wprost, niezależnie od tego, ile procedur miała spisanych.

Jeden przepis zmienia więc całą wagę kompetencji menedżerskich. Do tej pory nieprzygotowany do swojej roli lider był problemem kulturowym. Od listopada może stać się problemem finansowym i prawnym. Menedżer, który nie rozpoznaje własnych wzorców zachowań pod presją, unika trudnej rozmowy albo daje feedback w sposób, który poniża zamiast rozwijać, naraża firmę na odpowiedzialność, której nie złagodzi żadna dobra wola ani żaden podpisany regulamin.

Państwowa Inspekcja Pracy może kontrolować, czy firma rzeczywiście realizuje obowiązek przeciwdziałania mobbingowi. PIP nie rozstrzyga sporów (to należy do sądu pracy), ale sprawdza dokumentację: czy prewencja ma określoną częstotliwość i czy faktycznie funkcjonuje.

Zgodność formalna to jeszcze nie bezpieczeństwo

Łatwo tu o złudzenie. Firma podpisuje regulamin antymobbingowy, wdraża procedurę zgłaszania, rozsyła maila do pracowników. Formalnie jest gotowa. Tyle że ustawa wymaga systematycznej prewencji, nie jednorazowego aktu.

Dokument opisuje, co zrobić po zgłoszeniu. Nie uczy menedżera, jak prowadzić zespół tak, żeby zgłoszenie nie było w ogóle potrzebne. A właśnie na tym etapie, zanim dojdzie do naruszenia, ustawa oczekuje konkretnych, powtarzalnych działań ze strony pracodawcy.

Jak zbudować procedurę antymobbingową, która faktycznie chroni firmę

Skuteczna prewencja działa na trzech poziomach jednocześnie. Żaden z nich osobno nie wystarczy.

Zacznij od liderów. To oni są pierwszym punktem kontaktu z problemem w zespole. Menedżer musi umieć rozpoznać własne reakcje w sytuacjach napięcia i prowadzić trudną rozmowę bez poniżania. Jeśli tego nie potrafi, procedura istnieje tylko na schemacie.

Zbuduj kulturę zgłaszania w zespołach. Ludzie sygnalizują nieprawidłowości tylko wtedy, gdy czują się bezpiecznie. Tego poczucia nie da się wprowadzić jednym mailem. Buduje się je miesiącami, przez sposób, w jaki przełożony reaguje na trudne sygnały: czy słucha, czy ucisza. Czy szuka rozwiązania, czy winnego.

Na poziomie organizacji potrzebujesz dokumentacji, harmonogramu działań prewencyjnych i jasnej procedury zgłoszeniowej. Ale te elementy muszą być spójne z tym, co faktycznie dzieje się w zespołach. Kiedy PIP sprawdza „czy firma przeciwdziała”, patrzy na system, nie na pojedynczy plik PDF.

Firma, która wdraża regulamin, ale nie pracuje nad kompetencjami liderów i atmosferą w zespołach, zostawia lukę, którą kontrola i sąd pracy zauważą bez trudu.

Co zrobić w najbliższych tygodniach

Zanim upłynie termin 5 listopada:

  • Zrób przegląd obecnych procedur i regulaminów pod kątem nowej definicji mobbingu.
  • Sprawdź, czy liderzy w Twojej firmie rozpoznają sygnały ostrzegawcze i reagują, zanim dojdzie do formalnego zgłoszenia.
  • Zaplanuj działania prewencyjne z określoną częstotliwością – jednorazowe szkolenie w październiku nie spełni wymogu systematyczności.
  • Przygotuj dokumentację, która pokazuje przebieg działań, nie samo ich istnienie.

Od 18 lat pracujemy z firmami, które stoją dokładnie przed tym wyzwaniem: jak przełożyć wymóg prawny na kompetencje liderów, kulturę zespołu i sprawne procesy jednocześnie. Nasza metodologia HRO™ powstała właśnie po to – bo procedura bez pracy na każdym z tych trzech poziomów zostaje fasadą.

Jeśli chcesz sprawdzić, gdzie Twoja organizacja stoi dziś wobec nowych przepisów, porozmawiajmy. Diagnoza gotowości to pierwszy krok – zanim zrobi to za Ciebie kontrola albo sąd.

Autorka: Anna Ryman-Czarnecka

Head of Business Development

Blog hutchinson institute